Na polskim rynku właśnie mija 10 dzień od premiery tego dosyć dziwnego produktu na X360, jeśli jeszcze nie słyszeliście o niej to najwyższa pora tą grę nabyć jeśli posiadacie konsole Xbox360 oraz Kinecta.
Jest to jedyna w swoim rodzaju gra na Kinecta, ponieważ wśród samych gier o tańcu, fitnessie oraz pierdyliardzie minigierek większość graczy nie może znaleźć żadnego tytułu odpowiadającego ich wymaganiom.
Gra nie jest jest tytułem MUST HAVE, możemy przy niej miło spędzić czas na masakrowaniu zombiaków różnego rodzaju uzbrojeniem (oczywiście klasycznej w tego typach produkcji piły mechanicznej nie zabraknie) jest do w miarę dobra gra na jedno przejście w dość krótkim czasie.
Sterowanie w grze może być nieco toporne, ponieważ poruszamy się prawie automatycznie, wysunięcie nogi w prawo pozwoli nam ciągle się poruszać w prawo, wysuniemy nogę w lewo? będziemy poruszać się w lewo (mocny krok w lewo lub prawo spowoduje szybsze poruszanie się w tym kierunku). Walka w Rise Of Nightmares też wygodna ani dokładna nie jest ponieważ reakcja konsoli na nasz ruch następuje z dużym opóźnieniem i czasem robi zupełnie coś innego niżbyśmy chcieli.
Czasem gra wymaga od nas innego rodzaj ruchu,aby wykonać jakąś czynność jak na przykład otwieranie drzwi, musimy zrobić odpowiedni gest, mniej lub bardziej podobny do ruchu ręką podczas naciskania klamki i pchnięciem owych drzwi.
Grafika jest na średnim poziomie i widać było że twórcy starali się za stworzyć grę w miarę grywalną na Kinecta a nie cudo graficzne, krew przy uderzeniach w zombiaka wygląda tragicznie, a ich śmierć nieraz przywoła uśmiech na twarzy ponieważ ciała po prostu padają jak szmaciane lalki bez kości (choć czasem latające kończyny i głowy są bardzo fajne).
Fabuła Rise Of Nightmares też nie jest wyszukana, mamy historię amerykańskiego małżeństwa podróżującego po europie wschodniej pociągiem który ulega wypadkowi i wykoleja się.
Po ocknięciu się, główny bohater zaczyna poszukiwania swojej żony którą porwał szalony naukowiec (muahahaha).
Tak przedstawia się cała fabuła, a raczej prawie jej brak, jest ona niewyszukana i bardzo podobna do setek niskobudżetowych filmów produkowanych w stanach.
Podsumowując Rise Of Nightmares możemy powiedzieć że gra jest dobra jak na kinecta, sam gameplay sprawia dużo frajdy choć po pewnym czasie się nudzi, gra nie jest długa i nie polecam jej przechodzić po raz kolejny ponieważ nie odkryjecie w niej nic noweg. Rise Of Nightmares jako pierwsza gra na Kinecta podejmuje wyzwanie ściągnięcia do tego kontrolera bardziej „poważnych” graczy, a nie całych rodzin grających w rafting.
Ocena: 5/10 - Bardzo dobrze że takie tytuły zaczęły powstawać, ponieważ dziura jaka powstała w ilości wydawanych gier dla „nie casuali” od momentu premiery kinecta (a jest to już niemalże rok) drastycznie spadła.
Gra jest przyjemna i w miarę lekka, nie spodziewajcie się chwil grozy i przytłaczającego klimatu rodem z japońskich horrorów psychologicznych, ponieważ tego tutaj nie znajdziecie.



















