[RECENZJA] Dead Island
Dodal Gabriel Samojło On 25 wrz, 2011 W 08:43 PM | Kategoria PC, PS3, RECENZJE / ZAPOWIEDZI, XBOX 360 | 0 Komentarzy

Nigdy nie lubiłem zombie. Nie kręcą mnie ani filmy, ani gry.. Nie mogłem się przełamać grając w produkcje z truposzami w roli głównej. Mimo tego podjąłem się jednak rozgrywki w Dead Island. Jak się okazało jest to druga gra o zombie – zaraz po Left 4 Dead – z której czerpałem radość z rozgrywki. A jak bardzo się cieszyłem z wizyty na Martwej Wyspie? O tym przeczytacie niżej…

Zacznę może od tego, że wyrzucę z siebie patriotyzm. Jak wiecie, albo i nie Dead Island jest grą polskiego studia Techland. Głupio więc będzie oceniać grę przez pryzmat tego, że to nasza rodzima produkcja, prawda?

Akcja Dead Island toczy się na fikcyjnej wyspie Banoi położonej w Nowej Gwinei. Jest to istny raj. Cudowne krajobrazy, prażące słońce i piaszczyste plaże… Idealne miejsce na urlop, czyż nie? Tak samo uznała czwórka naszych głównych bohaterów. Niestety.. Mieli pecha. Zamiast cudownych wczasów w raju otrzymali bilet do piekła pełnego zombie. Wyspa została przez nich opanowana, a każdy ugryziony zostaje zainfekowany.. Brzmi znajomo? Jak na pewno zdążyliście już sami to rozgryźć – fabuła nie powala.

Na początku rozgrywki wybieramy między jednym z czterech bohaterów. Każdy ma swoją własną „specjalizację”. Broń obuchowa, miotana itp. Na szczęście nie znaczy to jednak, że wybierając „gościa” od obuchów jesteśmy ograniczeni tylko do tego rodzaju oręża. I dobrze, bo arsenał jest całkiem pokaźny..Od wioseł, po kije baseballowe, a na nożach i pistoletach kończąc. Co więcej, broń możemy ulepszać przedmiotami znalezionymi podczas rozgrywki. Ot, dajmy za przykład nabicie kija baseballowego gwoździami. Widać, że twórcy zaczerpnęli tutaj pomysł z Dead Rising. Niestety, nie wykorzystali go aż tak mocno.. Nie stworzymy tu finezyjnych kombinacji . Niemniej jednak – jest ciekawie.

Podstawą Dead Island jest walka wręcz. Koszenie zombiaków stalową rurą, wiosłem czy dźganie nożem sprawia frajdę.. i wygląda bardzo dobrze. Kości się łamią, krew tryska, a truposze się rozpadają. Nasi przeciwnicy bowiem podczas starć chętnie „gubią” ręce, nogi, a nawet głowę. Bywają też uderzenia krytyczne gdzie zombiak.. roztrzaskuje się na części. Mniam! Tak czy owak, należy napomnieć, że takie dręczenie naszych pół-żywych przyjaciół jest męczące.. W grze mamy bowiem pasek „staminy”. Gdy ten się skończy – nie ma mowy o wykonaniu ciosu. Należy wtedy uciekać, po drodze traktując zombie „ z buta”. To jest właśnie wyjątkiem – nie zależnie od tego, czy wspomniany wyżej pasek jest naładowany czy nie – wroga zawsze możemy kopnąć. Sam osobiście używałem tego bardzo często. Czasem nawet czułem się jakbym grał w Bulletstorma. Serio.

Tutaj mamy jednak w pełni otwarty świat. Możemy więc śmiało zwiedzać go już od pierwszych chwil z grą. Z początku jednak radzę Wam uważać. Nie posiadając porządnej broni lepiej nie zapuszczać się w nieznane. Początkowe wiosło, którym siejemy postrach, długo nie wytrzyma – rozwali się po kontakcie z kilkoma przeciwnikami. Dlatego dobrze radzę – uważajcie. Sama eksploracja wyspy potrafi stosownie wydłużyć czas rozgrywki. Z około 15h, które wystarczy na ukończenie głównego wątku, można otrzymać nawet 25 godzin zabawy robiąc przy tym dodatkowe zadania. Sporo jak na dzisiejsze standardy.

Dead Island ma jeszcze jedną cechę, którą polubiłem. Jest nią RPG’owe podejście do postaci. Jak już wspomniałem – wybieramy bohatera ze specjalizacją. Na tym to się jednak nie kończy. Podczas rozgrywki otrzymujemy doświadczenie, które inwestujemy w „skille”. Mamy tutaj drzewko umiejętności, które odpowiada za rozwój naszej postaci. Zaczerpniętych cech z gatunku RPG jest więcej.. Wspomniana chociażby wyżej eksploracja. Zapuszczając się w zakątki wyspy znajdujemy pieniądze i przedmioty pochowane w różnych miejscach. Mamy tutaj również rozkład zadań na dwie kategorie – główne i poboczne. Wszystko to przypomina nieco styl rozgrywki z Borderlands.

Podobieństw jest wiele. Weźmy na przykład multiplayer. Ten występuje tutaj w postaci kooperacji. W każdej chwili możemy dołączyć do zabawy ze znajomymi. Możemy też wyjść z rozgrywki kiedy tylko chcemy nic przy tym nie tracąc – postęp w fabule jest od razu zapisywany. Kto grał w Borderlands, ten wie, że tam sytuacja miała się bardzo podobnie. Niemniej jednak tryb kooperacji uważam za nieco nie udany.. Sandbox w połączeniu z drużynową współpracą wypada – w moich oczach – co najmniej średnio, a całość sprawia wrażenie nieco „upchanego” na siłę. Mimo tego cieszę się, że jakaś forma gry wieloosobowej w grze się pojawiła.

Coś, co po jakimś czasie w Dead Island zaczyna przeszkadzać to powtarzalność.. Nie da się ukryć że rozgrywka koncentruje się na ciągłym wybijaniu zombiaków. Na pewno ma też tutaj wpływ na to nieciekawa fabuła, nudne przerywniki filmowe i naciągane dialogi.. Cała rozgrywka opiera się natomiast na jednym schemacie : pogadaj, zanieś/przynieś/zabij, wróć.

Gra nie ustrzegła się też niedoróbek technicznych. Tekstury czasem mają problem z doczytywaniem się, obiekty z wykrywaniem kolizji, a gra potrafi wysypać się do pulpitu. Zdarzają się również dziwne błędy związane z fizyką. Takich rzeczy akurat się nie spodziewałem, bowiem silnik napędzający grę jest porządny. Chrome Engine 5 – bo o nim mowa – naprawdę dobrze sobie radzi z generowaniem ładnej grafiki..

Tekstury są w porządku, oświetlenie robi wrażenie, a modele zombie są naprawdę świetne.. a do tego jak pięknie się rozpadają! Na plus należy dodać jeszcze efekt wody – jest ekstra. Jedyne co wygląda brzydko to.. ręce głównego bohatera. Są jakieś.. nienaturalne. Być może tylko ja mam takie wrażenie, ale muszę przyznać, że wygląda to co najmniej dziwnie.

Podsumowując więc – Dead Island jest grą nierówną. Z jednej strony daje nam frajdę i swobodę w zwiedzaniu, z drugiej zaś jest powtarzalna, miejscami nudna i niedopracowana. Nadrabia jednak ponadprzeciętna długość rozgrywki i porządna grafika. Nie wiem jednak czy to zrekompensuje pozostałe wady produkcji. Długo więc można zastanawiać się nad kupnem tej gry. Tak czy tak – Dead Island jest tytułem, którym zainteresować się powinien każdy kto chce się rozerwać siekając zombie. Ktoś kto szuka czegoś więcej niż odstresowania się po ciężkim dniu pracy będzie zawiedziony.

Ocena: 7/10 – Siekanie zombie daje frajdę, a elementy RPG zachęcają do gry – tak samo jak długość rozgrywki. Niestety, od mniej więcej połowy, gra staje się niezwykle monotonna. Rażą też niedoróbki techniczne i nieciekawa, oklepana fabuła. Niestety, z dobrze zapowiadającej się gry wyszedł przeciętny tytuł.

Zobacz też podobne wiadomości:

  • 27/09/2011 -- Dead Island to najszybciej sprzedająca się polska gra
    W ciągu ponad 2 tygodni w ręce graczy na całym świecie trafiło ponad 1 milion kopi gry Dead Island. W dniu dzisiejszym firma Techland poinformowała, że Dead Island nabyło już ponad 1 milion osób na ca...
  • 08/04/2012 -- [RECENZJA] Wipeout 2048
    Na początku muszę się przyznać – dalece mi do wielbienia „ścigałek” wszelakiej maści. Do Wipeout’a przysiadłem z uśmiechem na twarzy bez przekonania, że zobaczę coś czego do tej pory nie widziałem. Oc...
  • 28/03/2012 -- [RECENZJA] Mass Effect 3
    Ile to już latek będzie kiedy wyczekuje na zwieńczenie historii niejakiego komandora Sheparda? Hm... Chyba leci piąty. Na szczęście w końcu się doczekałem. Oto i jest - finał losów naszej galaktyki. P...
  • 20/10/2011 -- Dead Island na PC zostało załatane! Konsole drugie w kolejce…
    Zastanawia mnie tylko jedna rzecz - czy to nie trwało trochę za długo? Na oficjalnym profilu gry czytamy: "Today we uploaded a new Dead Island PC patch onto Steam. This patch fixes several issues in ...
  • 16/10/2011 -- [RECENZJA] RAGE
    Trochę Fallouta, trochę Borderlands i odrobinka Pure. Tak w dużym skrócie można opisać najnowszą produkcję ID Software – twórców takich kultowych gier jak Doom czy Quake. Jak wypadła im kolejna, po ta...
Gabriel Samojło

O - Zapalony gracz. Gry są dla niego rozrywką i zabawą. Gra bo lubi, pisze bo kocha. Najlepiej czuje się w grach RPG. Fan Wiedźmina, Gothica i Mass Effecta. Początkujący gitarzysta.

Dodaj komentarz