Ico oraz Shadow of the Colossus to gry, które wprowadziły w pewnym sensie innowację i świeżość do wirtualnego świata rozrywki. Twórcy zrobili coś czego parę lat temu bali się inni wydawcy. Wydali gry, które potrafiły rozczulić w sobie największych twardzieli. Terac Ico i Shadow of the Colossus próbuje zdobyć serca graczy ponownie, w odświeżonej wersji. Na świecie nastała jakaś moda na wydawanie ponownie tego samego co pokazało się jakiś czas temu na poprzednich generacjach konsol. Lecz jak już jest to marudzić na to nie będziemy… Do sklepów niedawno trafiła gra Ico & Shadow of the Colossus HD Collection. Czy warto wracać do tytułu, który został wydany na Playstation 2 i ma już ładnych parę lat?
Zacznijmy może od z pozoru „mniejszego” tytułu jakim jest ICO – kolosa zostawmy na trochę później. Dlaczego z pozoru? Bo tak naprawdę ICO pozbawione wszelkich dialogów i opowiadające historię o chłopcu i dziewczynie jest wielką, pełną emocji grą. ICO to przygoda bardziej kameralna. Chłopiec o imieniu Ico, którego spośród innych chłopców wyróżnia fakt, iż ten ma rogi na głowie trafia do pewnego rodzaju więzienia, którym jest stara forteca. Gdy próbuje stamtąd uciec natrafia na śliczną dziewczynkę o imieniu Yorda. W tym momencie zaczyna się nasza przygoda. Przez całą zabawę z grą konsola odpowiada za poczynania Yordy, a my gramy Ico. Yorda jest zwykłą, prostą dziewczyną, która ostatecznie potrafi skoczyć na mniejsze elementy i otwierać tajemne przejścia w zamku. To w naszych rękach, rękach prawdziwego mężczyzny będzie wspinanie się, przesuwanie itp. itd.
Znacznie większe wrażenie robi Shadow of the Colossus. Czemu większe? Bo w grze walczymy z tytułowymi kolosami, które musimy powalić na ziemię. Niby banał, ale za to jaki! Często takie akcje znajdziemy w innych grach (starcia z bossami, np. w God of War), ale to tylko chwilowe pojedynki nie wywierające na nas większego wrażenia. Tutaj jest znacznie inaczej. Wcielamy się w Wandera, który jest dzielnym wojownikiem. Na wyposażeniu mamy miecz i towarzysza Agro, na którego grzbiecie podróżujemy po rozległej krainie. Naszym zadaniem jest wskrzeszenie dziewczyny o imieniu Mono, a aby to zrobić musimy pokonać szesnastu groźnych i olbrzymich potworów. Kluczem do sukcesu jest dokładne obserwowanie i analizowanie każdego kroku kolosa. Nie jest to ładne i gwarantuje Wam świetną zabawę przy walkach z nimi. Niestety gra ma też swoją wadę. Mianowicie po każdej walce, musimy za pomocą naszego miesza i promieni słonecznych, które w nim się odbijają, poszukiwać kolejnych bossów przemierzając rozległą krainę. W takich momentach na ekranie telewizora zupełnie nic się nie dzieje. Rozumiem, że to gra z przed paru lat, która wyszła na Playstation 2, ale myślę, że w dzisiejszych czasach można by trochę urozmaicić te momenty pomiędzy kolejnymi walkami, ponieważ gracz się zwyczajnie nudzi.
Co boli najbardziej? Fakt, że gry zostały tylko podniesione do jakości HD. Kolory nadal są w intonacji zgniłego, zielonego koloru. Jakby nie patrzeć, nadanie pewnego rodzaju świeżości produkcją na pewno by im nie zaszkodziło. Czy opłaca się kupić Ico & Shadow of the Colossus Collection? Oczywiście, że tak. Jeżeli wcześniej nie miałeś kontaktu z tymi tytułami to tym bardziej! Obie gry są oryginalne i jedyne w swoim rodzaju, spędzisz przy nich długie godziny, które zapadną Ci w pamięci na długo, bo klimat w nich zawarty jest fenomenalny.
Ocena 8+/10 – Kolejne świetne odświeżenie tytułu, który pojawił się na konsole starszej generacji od Sony. Walka z kolosami w 3D robi ogromne wrażenie! Ico & Shadow of the Colossus to pozycja obowiązkowa, która przyciągnie Was na długie godziny. Jedynym minusem jest fakt, iż po budzących apetyt zapowiedziach Sony, spodziewaliśmy się czegoś więcej…



















