Tomb Raider Catalyst porządkuje oś czasu i wreszcie domyka lukę sprzed 19 lat

Tomb Raider Catalyst to jedna z tych zapowiedzi, które na pierwszy rzut oka nie krzyczą rewolucją, ale im dłużej się nad nimi zastanowić, tym większe mają znaczenie dla całej serii. Crystal Dynamics zdecydowało się na ruch, na który fani czekali od lat, czyli powrót do dojrzałej, doświadczonej Lary Croft i jednoczesne uporządkowanie narracyjnego chaosu, który ciągnął się za marką od 2008 roku.

Nowa odsłona nie cofa się do genezy bohaterki i nie opowiada kolejny raz tej samej historii. Tomb Raider Catalyst idzie do przodu i robi to bardzo świadomie.

Tomb Raider Catalyst i miejsce w osi czasu serii

Najważniejsza informacja jest taka, że Tomb Raider Catalyst rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach znanych z Tomb Raider: Underworld. Oznacza to symboliczne domknięcie Legend Trilogii i jednocześnie jasne rozgraniczenie wobec rebootów zapoczątkowanych w 2013 roku.

Crystal Dynamics jasno komunikuje, że gry z ostatniej dekady pozostają historią originową Lary, a nie zamiennikiem klasycznej osi czasu. W praktyce Tomb Raider Catalyst kontynuuje losy bohaterki, którą wielu graczy pamięta z czasów PlayStation 2 i PlayStation 3, ale robi to w sposób przystępny również dla nowych odbiorców.

To nie jest fanserwis dla wybranych. To nowy rozdział, który nie wymaga znajomości kilkunastu wcześniejszych części, a jednocześnie szanuje ich dorobek.

Doświadczona Lara Croft zamiast kolejnego origin story

Jednym z najmocniejszych punktów Tomb Raider Catalyst jest sama Lara. Tym razem nie obserwujemy, jak staje się poszukiwaczką przygód. Ona już nią jest. Świadoma, pewna siebie, ukształtowana przez lata wypraw i decyzji, których gra nie musi już tłumaczyć krok po kroku.

To wyraźny sygnał, że Crystal Dynamics chce wrócić do narracji opartej na przygodzie, odkrywaniu tajemnic i konsekwencjach wyborów, a nie na nieustannym tłumaczeniu, kim jest główna bohaterka. Dla wielu fanów to właśnie taka Lara Croft była sercem serii.

Indie Północne jako klasyczny, ale skuteczny wybór

Akcja Tomb Raider Catalyst przenosi graczy do północnych Indii, gdzie odkrycie zapomnianej architektury uruchamia lawinę wydarzeń. Ruiny, starożytne świątynie, rywalizujący łowcy artefaktów i tajemnica o globalnym znaczeniu brzmią znajomo, ale w tym przypadku to zaleta, nie wada.

Pierwsze materiały sugerują duży nacisk na eksplorację, pionową konstrukcję lokacji oraz bardziej otwarte obszary. Wciąż obecne są zagadki środowiskowe, wspinaczka i starcia z przeciwnikami, jednak wszystko ma być podporządkowane odkrywaniu świata, a nie liniowej narracji.

Tomb Raider Catalyst jako narracyjny reset bez kasowania historii

Najciekawsze w Tomb Raider Catalyst jest jednak to, co niewidoczne na pierwszy rzut oka. Gra ma spiąć rozbitą narrację serii w jedną, logiczną całość. Zamiast kolejnych alternatywnych wersji Lary, dostajemy jedną bohaterkę i jedno kontinuum, które można dalej rozwijać.

To otwiera drogę do przyszłych historii, bez konieczności kolejnych restartów marki. Jeśli ten kierunek się sprawdzi, Tomb Raider może w końcu odzyskać spójną tożsamość, którą utracił w trakcie licznych rebootów.

Udostępnij ten artykuł
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze w tekście
Zobacz wszystkie komentarze
0
Napisz komentarz do artykułux
Obserwuj nas na Facebooku